18 sie 2014
Po odebraniu uruchamia się "muzyczka", ale nikt nic nie mówi.
Wygląda to, jak "zaliczanie" odebranego połaszenia. Wykonanie limitu połączeń. A później dzwoniący piszą w dokumentach, że rozmówca nie zgodził się na zaproponowane warunki. I do sądu.
To norma w firmach windykacyjnych. Nabijanie "ślepych" połączeń.